



Powinieneś się więcej nudzić
Dlaczego to działa
Przyjemność, którą czerpiesz z czegoś, słabnie wraz z powtarzaniem. To zjawisko nazywa się przyzwyczajeniem hedonicznym i dotyczy niemal każdej przyjemności, jaką znasz: jedzenia, muzyki, rozrywki, kontaktu z ludźmi.
Elizabeth Dunn, psycholog z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej, wraz z Jordim Quoidbachem sprawdziła, co się dzieje, kiedy na chwilę przerywasz dostęp do przyjemnej rzeczy. Osoby, które przez tydzień nie jadły czekolady, cieszyły się nią później bardziej niż te, które dostały jej duży zapas i miały jeść bez ograniczeń.
Znaczenie ma też przewidywalność. Uwaga reaguje silniej na coś nieoczekiwanego niż na samą nagrodę, więc ten sam rodzaj treści w tym samym rytmie z czasem daje coraz słabszą odpowiedź.
Mechanizm jest prosty. Przerwa obniża próg tego, ile bodźca potrzebujesz, żeby poczuć przyjemność. Nie chodzi o stałe odmawianie sobie czegokolwiek, tylko o odzyskiwanie wrażliwości, którą zaciera powtarzanie.
Głód bez sytości
Chcenie i lubienie to dwa osobne układy w mózgu. Dopamina jest silniej związana z pierwszym niż z drugim, dlatego siła impulsu i realna satysfakcja potrafią się rozejść.
Kent Berridge, psycholog z Uniwersytetu Michigan, razem z Terrym Robinsonem opisał, jak silny potrafi zostać sam impuls sięgnięcia po coś, nawet kiedy przyjemność z tego jest już znikoma.
Łatwo to zauważyć u siebie. Sięgasz po telefon coraz częściej, a wychodzisz z tego z coraz mniejszym poczuciem, że warto było.
Ruch, nie zastój
Nuda bywa traktowana jak coś do natychmiastowego zagłuszenia. Tymczasem sygnalizuje ona, że obecne zajęcie przestało cię angażować, i uruchamia szukanie czegoś innego.
Shane Bench i Heather Lench, amerykańscy psycholodzy, opisali nudę jako mechanizm kierujący uwagę w stronę poszukiwania. Kiedy dajesz jej przestrzeń zamiast ją zagłuszać, zaczyna działać jak nacisk w stronę zmiany.
Zagłuszona nuda nie znika. Traci tylko swoją funkcję, bo sięgasz po bodziec, zanim zdąży cię gdziekolwiek popchnąć.
Nudź się dłużej
Bertrand Russell twierdził, że pewna zdolność do znoszenia nudy jest niezbędna do szczęśliwego życia i że powinno się jej uczyć od dziecka. Nie traktował jej jako cechy wrodzonej, tylko jako coś, co się w sobie wyrabia.
W praktyce chodzi o wracanie do tych samych momentów, w których zwykle sięgasz po telefon: kolejka, droga, czekanie, cisza przed snem. Nie o rezygnację z telefonu, tylko o nieskracanie tych chwil.
Początek jest najmniej przyjemny, bo wtedy odzywa się impuls. Jeśli go nie zaspokoisz, uwaga po jakimś czasie sama zaczyna szukać czegoś innego, i o ten moment w tym wszystkim chodzi.
Im częściej i dłużej to robisz, tym mniej bodźca potrzebujesz, żeby coś cię wciągnęło. To nie jest zmiana, którą poczujesz jednego wieczoru.
Inny sygnał
Jeśli od dłuższego czasu nic cię nie cieszy i nic nie chce ci się robić, warto to sprawdzić inaczej niż przez pryzmat nadmiaru bodźców. Uporczywy brak przyjemności i motywacji bywa objawem depresji, nie efektem zbyt łatwego dostępu do rozrywki.
Jeśli masz ADHD, zmagasz się z uzależnieniem behawioralnym albo silnym lękiem, ta zasada nie jest formą terapii. W takich sytuacjach większe znaczenie ma rozmowa ze specjalistą niż samodzielne eksperymenty z przerwami od bodźców.

Polecane lektury
- •Podbój szczęścia — Bertrand Russell
- •Give It Up: A Strategy for Combating Hedonic Adaptation — Jordi Quoidbach, Elizabeth Dunn
- •Liking, Wanting, and the Incentive-Sensitization Theory — Kent Berridge, Terry Robinson
- •On the Function of Boredom — Shane Bench, Heather Lench