Odłóż telefon, żeby zrobić miejsce na sens - Slide 1
Odłóż telefon, żeby zrobić miejsce na sens - Slide 2
Odłóż telefon, żeby zrobić miejsce na sens - Slide 3
Odłóż telefon, żeby zrobić miejsce na sens - Slide 4
Odłóż telefon, żeby zrobić miejsce na sens - Slide 5
Odłóż telefon, żeby zrobić miejsce na sens - Slide 6
Odłóż telefon, żeby zrobić miejsce na sens - Slide 7
1/7
Psychologiczny trik

Odłóż telefon, żeby zrobić miejsce na sens

Dlaczego to działa

John Eastwood, psycholog z Uniwersytetu York w Toronto, definiuje nudę jako niezaspokojoną chęć zaangażowania. To nie jest brak bodźców, tylko brak bodźców, które mają dla ciebie znaczenie. Możesz siedzieć przed ekranem pełnym ruchomych obrazów i wciąż się nudzić, bo żaden z nich naprawdę cię nie angażuje.

Problem w tym, że telefon jest dostępny w każdej wolnej sekundzie. Zanim zdążysz zauważyć, co sygnalizuje nuda, już ją zagłuszasz kolejnym bodźcem. Odruch sięgania po niego wypiera moment, w którym mógłbyś zauważyć, czego naprawdę ci brakuje.

Umysł bez zajęcia

Kiedy przestajesz dostarczać sobie bodźców, umysł się nie wyłącza. Kieruje się do wspomnień, do planów, do spraw, które zostały niedokończone. To naturalny stan pracy bez zadania z zewnątrz.

Nie warto jednak traktować tego wędrowania jak automatycznej drogi do sensu. Ten sam stan pojawia się też wtedy, gdy się zamartwiasz albo krążysz wokół tego samego lęku. Liczy się to, w którą stronę pójdziesz.

Refleksja czy zamartwianie

Timothy Wilson, psycholog z Uniwersytetu Wirginii, przeprowadził eksperyment, w którym ludzie zostawali sami w pustym pokoju na kilkanaście minut, bez telefonu, bez niczego do roboty. Mieli tylko siedzieć i myśleć. Część uczestników wolała nacisnąć przycisk, który wywoływał bolesny impuls elektryczny, niż zostać sam na sam z własnymi myślami.

Ten wynik pokazuje, jak niewygodna bywa pusta przestrzeń, kiedy nie masz nawyku wypełniania jej czymś swoim. Różnicę robi to, jakie pytanie sobie zadajesz. „Czego naprawdę chcę" prowadzi dalej, a „co ze mną nie tak" zapętla się w miejscu.

Kiedy cisza nie pomaga

Jeśli masz skłonność do zamartwiania się, cisza może działać na ciebie inaczej niż na kogoś innego. Zamiast otwierać przestrzeń na refleksję, potrafi nasilać natrętne myśli, które i tak już masz. To nie znaczy, że coś z tobą jest nie tak.

To znaczy, że pusta przestrzeń sama w sobie nie jest lekarstwem. Dla niektórych osób potrzebna jest inna droga do spokoju, ruch, rozmowa, pisanie, zanim w ogóle da się usiąść z własnymi myślami bez poczucia zagrożenia.

Mała, celowa przerwa

Nie musisz rezygnować z telefonu, żeby to zauważyć. Wystarczy raz na jakiś czas, w kolejce, w drodze, wieczorem, zostawić chwilę bez sięgania po niego odruchowo.

Ta chwila niczego nie rozwiązuje od razu. Zostawia tylko miejsce, w którym pytanie o sens może się w ogóle pojawić.

Quote

Polecane lektury

  • Out of My Skull: The Psychology of BoredomJames Danckert, John D. Eastwood
  • Just Think: The Challenges of the Disengaged MindTimothy D. Wilson